Search
  • Marta

On i jego muzyka

Gdy wydarzy się coś, co na długo chcę zapamiętać, siadam i to spisuję.

Emocje, wnętrza, ludzie, wydarzenia, w danej chwili są jakby jaskrawsze, łatwiej się o nich pisze, opowiada. W takiej chwili jestem w stanie opisać dźwięki, kolory a nawet zapachy jakie odczuwam – po czasie niestety nie byłabym w stanie tego odtworzyć.

Nie od dziś wiadomo, że z czasem wspomnienia bledną. Zaczynają żyć swoim życiem.


Było tak też wczoraj, ale o tym za chwilę.




Od dziecka mam trzech swoich ulubionych wokalistów, nie to, że nie słucham innej muzyki czy jestem tak wielką fanką, że znam każdy detal z życia, jednakże odkąd pamiętam są mi bardzo bliscy.

Zaliczają się do nich Eros Ramazzotti, Tina Turner i Andrea Bocelli.

‘Cose della vita’ w duecie Eros i Tina oraz ‘Io vivo per lei’ Andrea to utwory, które nigdy mi się nie znudzą, przynajmniej nie znudziły mi się do dzisiaj.


Wczoraj spełnił się jeden z moich snów. Na urodziny otrzymałam bilet na koncert Andrea Bocelliego. Otrzymałam go w marcu i od pierwszej sekundy kiedy na niego spojrzałam, wiedziałam czego się spodziewać. Wiedziałam, że będzie to niesamowite przeżycie, wiedziałam, że będzie klasa i klasyka. Wiedziałam, że Andrea szanuje swoich słuchaczy i zaprezentuje najwyższy poziom.


Powiem szczerze, że to co zobaczyłam i usłyszałam wczoraj, przerosło moje oczekiwania.

To co się wydarzyło to była jakaś bajka.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że każdy mógł to wydarzenie odebrać inaczej, gorszy dzień, nie ten rodzaj muzyki, emocje, nastrój i odebranie tego mogło sprowadzić się do zdania ‘było dobrze’.

Ja przeżyłam swojego rodzaju katharsis. (Otrzymałam kilka wiadomości od znajomych, że byli także na koncercie Andrea czy to w Polsce, czy 2 lata temu, czy w piątek – i mogę zaryzykować, że przeżyliśmy coś podobnego).


Dla mnie był to niezapomniany wieczór.

Wielka O2 arena – hałas. Tysiące ludzi (pojemność sali 20.000), wydaje się, że jest komplet.

Każdy patrzy na scenę- ustawia się orkiestra, chór.

Nagle gasną światła.

Wychodzi Andrea Bocelli, prowadzony przez kogoś.

Oklasków i okrzyków nie ma końca.

Nawet nie zaśpiewał, nie powiedział słowa a my i tak go kochamy.

On tego nie widzi – ale na pewno czuje.

Później śpiewa, wbija w fotel. Przenika duszę. Coś pięknego.

Goście Jego dobrani w ten sposób, że w pierwszej części śpiewają więcej klasyki operowej, po przerwie bardziej nowocześnie.

Otwieram szeroko oczy, uszy i serce.

Doświadczenie tak pięknej muzyki zostanie na zawsze.

Mam nadzieję, że z upływem czasu nie zblednie w mojej pamięci.

Przedstawia także syna Mateusza- śpiewają razem utwór z „Dziadka do orzechów”. Animacje nad sceną dodają smaku całości, nie są nachalne, krzykliwe. Egipt, la dolce vita, włoskie widoki, ludzie podczas domowych prac.

Brawo!

To było coś pięknego.


Więcej słów nie trzeba.



© 2023 by Closet Confidential. Proudly created with Wix.com

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now