Search
  • Marta

O tym jak ukonczyłam wymarzone studia, nie dostajac sie na wymarzone studia



Był rok 2004, skończyłam liceum i z dumą postanowiłam wkroczyć w dorosłe życie. Tak wtedy myślałam, prężąc się do zdjęcia, trzymałam wyniki egzaminu dojrzałości w dłoniach.

Od szczęścia dzieliły mnie tylko egzaminy na studia, tak mi się tylko wtedy wydawało.

Co prawda świadectwa z czerwonym paskiem nie miałam, ale uważałam, że oceny kończące czteroletni okres nauki a także wyniki matury są wystarczająco dobre.

Na egzaminy zaczęłam przygotowania rok wcześniej.

Czy siedziałam po nocach z książkami? Nie, ale bywały takie wieczory, że pogrążona w nauce zapominałam o bożym świecie. Cel był jeden: psychologia w Warszawie. Żadnych innych opcji nie brałam pod uwagę.

"Myśl pozytywnie" - wmawiałam sobie przeglądając kolejne arkusze przykładowych testów. Nadszedł dzień egzaminów, stres był tak wielki, że nie pamiętam jak, z kim i czym dojechałam do Warszawy. Dosłownie nie pamiętam nic z tego dnia/dni.

Nie dostałam się.

Nie będę szczegółowo opowiadać o dwóch miesiącach mojego życia.

Wyniki zostały ogłoszone - nie było mnie na liście.

Nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Wszystkie pozostałe uczelnie zakończyły już swoją rekrutację.

Październik zbliżał się wielkimi krokami.

(Gratuluję tym, którzy właśnie w 2004 roku dostali się na Psychologię i spełniają się zawodowo.)

Za namową rodziny przeszukałam prywatne uczelnie w Olsztynie i znalazłam jedną, która mnie zainteresowała. Wybrałam Pedagogikę Społeczną na jednej z prywatnych uczelni.

Na egzaminy pojechałam z mamą i jak dziś pamiętam, że rankiem tego dnia płakałam ze strachu. (Mama wynagrodziła mi ten smutek przepysznym barszczem z kołdunami w jednej z olsztyńskich restauracji na Starym Mieście).

Rozmowa rekrutacyjna była bardzo miła i po kilku dniach otrzymałam informację, że od października zaczynam studia.

W czasie PIERWSZEGO semestru poznałam bardzo fajnych ludzi a także niesamowitą kadrę pedagogiczną (min. prof. zw. dr hab. Aleksandra Nalaskowskiego, którego wykłady do dziś wspominam z zapartym tchem).

Mieszkałam także w bursie dla studentek teologii - a z Kasią moją sąsiadką (spałyśmy obok siebie) koleguje się do dziś i jest mi bardzo bliska.

Dlaczego tylko w czasie pierwszego semestru?

Pół roku ciężko pracowałam aby zdobyć jak najlepsze wyniki i po sesji zimowej, ze średnią 5.0, przeniosłam się na Uniwersytet Warmińsko- Mazurski w Olsztynie.

Były to studia licencjackie.

Magisterkę zrobiłam już na Uniwersytecie Gdańskim - oczywiście także nie odbyło się bez przygód (Sandra pamiętasz?). Studiowałam tam dwa kierunki jednocześnie: Pedagogikę Resocjalizacyjną i Pedagogikę Społeczną. Obroniłam się na 5 i jestem magistrem pedagogiki społecznej - chociaż bardzo nie lubię takich określeń.

Skończyłam wymarzony kierunek nie dostając się na wymarzone studia.

Dlaczego o tym piszę?

Znam wielu ludzi, którzy czasem nie dostają się na wymarzone studia. Znam takich co dostają się na nie i nie są zadowoleni. Znam też takich co kończą 5 lat tylko po to aby pracować w zupełnie innym kierunku.

Myślę, że najważniejsze to wytrwałość, marzenia i praca. Małe niepowodzenia zawsze się pojawią - ale to jak będziemy do nich przygotowani i co najważniejsze nastawieni zależy tylko od nas.

A teraz chcę przedstawić Wam taki mój mały bilans tego co wydarzyło się podczas studiów:

- poznałam wspaniałych ludzi ( i męża),

- trzy lata byłam wolontariuszką w Domu Dziecka,

- współpracowałam przy kilku projektach na Uniwersytecie Gdańskim,

- co roku wyjeżdżałam do pracy za granicę aby mieć na tzw. własne wydatki podczas kolejnego roku akademickiego,

- przeczytałam masę książek, artykułów i publikacji,

- bawiłam się na najlepszych juwenaliach w Polsce,

- chodziłam na wschody i zachody słońca nad Zatokę Gdańską.

Z perspektywy kilku lat jestem wdzięczna za ten czas, myślę, że podobnie bywa w codziennym życiu. Coś nie wyjdzie zgodnie z naszymi planami i i wtedy od razu pojawiają się czarne myśli ( przynajmniej ja tak mam/miałam). Życie bywa zaskakujące i czasem może podać nam takie rozwiązania o których byśmy nie pomyśleli.

Dajmy się więc zaskoczyć ale pamiętajmy, że marzenia to trzeba też czasami wypracować.

Powodzenia!





© 2023 by Closet Confidential. Proudly created with Wix.com

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now