Search
  • Marta

Najciemniej pod latarnia, własna - dodam

Olśniło mnie dzisiaj podczas zabawy w parku.

Napiszę coś dla Was i będzie to gorący temat, będzie jak na Wenus (swoją drogą z książek dla dzieci można się uczyć codziennie nowych rzeczy - to własnie Wenus jest najgorętszą planetą w naszym układzie słonecznym, wiedzieliście o tym?).


Spędziłam ostatnio czas z właśnie to poznaną młoda kobietą, mamą dwójki dzieci – różnica wieku dzieląca naszych synów to dwa miesiące – więc, że tak ujmę jesteśmy na tym samym etapie. Miałyśmy wiele wspólnych tematów. Rozmawiałyśmy o życiu, o chłopakach, o pracy zawodowej i o tym jak żyje się w Londynie, bez dalszej rodziny obok. O tego faktu minusach i plusach.

Celowo napisałam dalszej, bo właśnie tu żyjemy, uczymy się, odkrywamy wszystko z najbliższą rodziną – tą którą sami sobie wybraliśmy i założyliśmy. Tą która budujemy codziennie cegiełka po cegiełce. Uczymy się siebie wzajemnie, ustalamy własne zasady, wspólnie planujemy, wypracowujemy własne obyczaje, rytuały i jest dobrze. Nawet trochę pożaliłyśmy się na to i owo. W jej przypadku też czasem komentowano różne rzeczy na odległość. Nie będę szczegółowo tego opisywać, ale mogłyśmy sobie przybić piątkę.


Ostatnio również (taki czas, że dużo rzeczy działo się przypadkiem) rozmawiałam z dwiema znajomymi. Jedna została niedawno mamą po raz pierwszy i chciała się pożalić na to wieczne pytanie bliskich: „czy dziecko już przesypia całe noce”. Miała tego dość – przy tym osoby pytające podkreślały kiedy to ich dzieci ( w odległych czasach i zapewne galaktykach) zaczęły przesypiać samodzielnie 14h ciągiem. Ona karmi piersią i takie pytanie naprawdę zaczęło ją irytować. Zaczęła zastanawiać się, czy już ma uważać, że poniosła jakąś klęskę?


Złapałam się za głowę.


Oczywiście, że jak karmi się naturalnie- to pokarm, taki maluszek będzie szybciej trawił i domagał się karmień częściej – nic w tym złego. Poleciłam przeczytanie kilku mądrych artykułów na ten temat i zaprzestania zamartwiania się o sen malucha. Jak sama podkreśliła, ona nie miała z tym problemów. Kochała te nocne przytulaski, ten czas tylko dla nich gdy wszędzie ciemno, cicho a jedno co słyszała to oddech swojego dziecka. Uwielbiała to dopóki dopóty, ktoś nie zaczął zadawać durnych pytań.


Rozmowa z kolejna osobą w ciągu ostatnich dni na temat zachowania starszaka. Zaznaczam, iż nie daję porad, nie pouczam – sama nie jestem idealna i nie mam problemu z tym, aby się do tego przyznać (staram się dużo czytać szczególnie jeśli napotykam jakąś trudność). Często jednak podrzucę – ZAPYTANA i POPROSZONA o to wcześniej, jakiś artykuł lub książkę, w której można znaleźć podobne trudności i pomoc w ich rozwiązaniu.

Osoba ta, słyszy na około, że jej dziecko jest „złe, niegrzeczne, nie słucha, źle wychowane, głośne itp.”


MA SA KRA!


Brak epitetów na takiego dorosłego, który określa maluchy takimi stwierdzeniami.


Przecież każde dziecko jest inne i każde ma inny język miłości, który to sprawia, że w danej chwili to właśnie dziecko czuje się dobrze.


Kiedyś w przedszkolu w którym pracuję pojawił się nowy chłopczyk. Śliczny, aktywny, miał bardzo dużo energii. Od razu przypięto łatkę „ niegrzeczny”. Bo rzucił obiadem w kolegę, bo nie chciał się ubrać po spaniu, bo krzyczał na koleżankę, kopnął panią itp.

Po kilku takich „skargach” z koleżanką wybrałyśmy się na tak zwaną „obserwację”. Bardzo chciałam poznać tego chłopca, to co lubi, o czym marzy, jaki ma dom.

Wystarczył jeden dzień aby połączyć fakty.

Mama urodziła właśnie kolejnego maluszka, on poszedł do przedszkola na 5 dni – dosłownie miesiąc po pojawieniu się nowego członka rodziny. Do jasnej cholery, czy jako dorosły nie czułbyś się odrzucony? Wymieniony? Niechciany?

Jak 3 latek mógł ułożyć sobie to w głowie.

Mama wieczorami z maluchem, tata wracał późno po pracy w biurze i chciał „chwilę spokoju”, on w nowym miejscu przez cały dzień...

Chłopak bardzo, ale to bardzo potrzebował ..... PRZYTULENIA, dotyku. Takim językiem miłości właśnie mówił.

Potrzebował dorosłych na wysokości swojego wzroku, nie wiecznie stojących i wydających polecenia. Potrzebował wtulić się (nawet w obcą osobę) tak samo jak jego mały braciszek wtulał się w mamę – w jego mamę, którą mu teraz zabrano.

Potrzebował także dużo sportu i ruchu na powietrzu. Musiał niejako się dotlenić i doładować endorfinami. Ale do tego potrzebował, mądrych dorosłych, którzy poświęcą mu czas a nie określą epitetami łapiąc się przy tym z bezradności za głowę.

Trwało to może 2 tygodnie i chłopiec na dobre zaaklimatyzował się i stał się jednym z bardziej pociesznych chłopców w całym przedszkolu.

A morał z tego taki droga koleżanko, sąsiadko, ciociu, stryjku, dziadku czy babciu zanim wydacie osąd, poczytajcie o różnych osobowościach dzieci, o językach miłości w jakich mówią. Każde jest inne więc dostrzeżenie tego zajmie Wam trochę czasu - ale efekty mogą Was zaskoczyć. Może wtedy sami przygotujecie ciekawe i rozwijające zabawy – dobrane idealnie do zainteresowań maluszków i odciążycie rodziców?

Jeśli jednak jesteście tak uparci i przekonani o swojej nieomylności to proszę spójrzcie w lustro i zobaczcie na jakich płaszczyznach Wy nie potraficie sobie radzić z własnymi emocjami. Pokażcie mi te swoje latorośle, które tak cudownie wychowaliście – pewnie to chodzące cudy natury, albo jak nie macie dzieci to pokażcie mi swoje związki, relacje z najbliższymi, wasz styl życia i wasze przyjaźnie – bo za pewne są jak z kolorowych magazynów – no chyba, że nie jest tak kolorowo to proszę Was o jedno, przestańcie komentować i wytykać cudze błędy. Szczególnie nie róbcie tego w stosunku do młodych rodziców, którym i tak dostatecznie mocno świat wywrócił się do góry nogami.






Kiedyś postanowiłam nie pisać o macierzyństwie – jestem młodą mamą i mało wiem. Chcę jednak sama się uczyć i nie potrzebuję „złotych myśli”, a jeżeli takie zapragnę usłyszeć to w komórce mam zapisanych kilka numerów telefonów, które szybko wykręcę jak będę miała ochotę się o coś poradzić – uwierzcie mi, robię to często. Jednak nie mogłam przejść obok tego tematu obojętnie.

Wydaje się, aż dziwne, że w ciągu tygodnia rozmawiałam z trzema osobami, które były zmęczone nie tyle swoimi dziećmi, co opiniami otoczenia. Które zaczęły rozkładać ręce tylko dlatego, że ktoś im mówił, jak powinno być- bez pokazywania jak to zrobić. Szczególnie młodzi rodzice potrzebują czasu z maluchem aby go poznać i zrozumieć. Nie na darmo mówi się, że „najłatwiej kocha się malutkie, nieswoje dzieci” – takie, które nie zadają pytań a patrzą w ciebie jak w obrazek. Jednak nie wtedy kochamy najbardziej i najświadomiej.

Podsumowując:

„Jaki jest najłatwiejszy problem do rozwiązania?”- „Cudzy” oczywiście. Jednak wbrew tej sentencji skupmy się na tych najtrudniejszych problemach – swoich.


Życzę Wam i sobie powodzenia w małych i większych trudnościach.

© 2023 by Closet Confidential. Proudly created with Wix.com

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now